Najnowsze Posty:

Odchudzanie 365 dni - czyli dlaczego nie powinniśmy odchudzać się bez przerwy?

Odchudzanie 365 dni - czyli dlaczego nie powinniśmy odchudzać się bez przerwy?

               
 Hej!  Dzisiaj zajmiemy się tematem odchudzania. Bez owijania w bawełnę! Często ludzie, aby zgubić niechciane kilogramy tłuszczyku stają się niewolnikami własnej długoterminowej diety. Niezadowalające efekty sprawiają, że non stop uważamy, że robimy za mało, a to nie w tym tkwi problem. Paradoksalnie można stwierdzić, że takie osoby robią zbyt dużo dla swojego organizmu. Dziwisz się? Całym rokiem starasz się jeść minimum, tak aby nie przybrać na wadze. Jak organizm ma poprawnie funkcjonować, jeżeli przez cały czas sprawiasz, że jest on po prostu w szoku! Postaram Ci to jakoś wyobrazić. Przypuśćmy, biegniesz dość długi dystans, na większych obrotach niż zazwyczaj, po czasie organizm wysyła dawkę sygnałów, które stwierdzają - musisz odpocząć! Bez odpoczynku, możesz nawet zasłabnąć z przemęczenia i nie dostarczania odpowiednich potrzebnych składników. Porównując ten przykład do sytuacji z odchudzaniem, efekty również będą podobne. W końcu pojawią się niedobory, zmęczenie, brak koncentracji, brak zadowolenia, wypadanie włosów i inne niepotrzebne nam skutki, aż w końcu pojawi się omdlenie. Dlatego, pozwól organizmowi odpocząć, Nie bój się kalorii, nie bój się zjeść więcej. On tego potrzebuje. Najlepszą metodą na prawidłową redukcję bez wyżej wymienionych skutków ubocznych jest dostarczanie organizmowi po pewnym etapie redukcji większej podaży kalorii. 3 miesiące redukcji, a następnie 1 miesiąc normy kalorycznej jest jak najbardziej wskazanym procesem. Takie czynności powtarzamy, aż do momentu uzyskania odpowiednio zredukowanej sylwetki. Pamiętajmy również, że tłuszcz także jest nam potrzebny! Więc, nie doprowadzajmy do efektu skrajnego wychudzenia. Bez odpowiedniej ilości tkanki tłuszczowej nasza gospodarka hormonalna nie będzie prawidłowo funkcjonowała. U kobiet ogólną normą zawartości tkanki tłuszczowej jest od 22 do 25%. Za to u mężczyzn unormowana wartość to 10%.
                    Podsumowując, we wszystkim tkwi rozsądek, nie należy stosować skrajnych, utrudnionych dla nas czynności. "Idealna dieta" nigdy nie da nam tyle dobra co długotrwały i przemyślany proces.
Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić



                       







Owsianka proteinowa BA! - TuKama Testuje #41

Owsianka proteinowa BA! - TuKama Testuje #41

                 

          Tak, tak! Kolejna recenzja w tym tygodniu! Tym razem sprawdzam proteinową owsiankę firmy Bakalland. Zakupiłam owsiankę o smaku kawy i banana, jednak wiem, że producent oferuje również alternatywę o smaku wiśniowo - truskawkowym. Produkt kupiłam w Auchan za około 2.49zł. W opakowaniu znajdziemy 47g produktu, a w tym:

⭐ Węglowodany: 25g
⭐ Tłuszcz: 2,4g
⭐ Białko: 10g
173 kcal

              W składzie znajdziemy przede wszystkim płatki owsiane, substancję słodzącą, koncentrat białka serwatkowego oraz płatki żytnie. Niestety, w owsiance nie znajdziemy kawałków owoców co moim zdaniem daje ogromny minus. Przecier bananowy jednak nie daje tego samego, dobrego aromatu co klasyczny, często spotykany w gotowych owsiankach np. liofilizowany banan. 


                  Otwierając opakowanie spotkamy się z intensywnym zapachem kawy, jej intensywność utrzymuje się również w smaku. Gorzkawy smak kawy przełamuje aromat banana, jednak smak ten moim zdaniem jest dość sztuczny. Owsianka na szczęście nie jest przesłodzona, jednak mało sycąca. Moim zdaniem koniecznością jest dodanie do niej innych składników, które sprawią, że owsianka będzie bardziej objętościowa. Na pewno zaoferowałabym dodanie do owsianki bakalii. 

Moja ocena: 5/10
Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić

 

                       






Marshmallows bez cukru! - TuKama Testuje #40

Marshmallows bez cukru! - TuKama Testuje #40

         No witam was bardzo (ale to baaardzo) serdecznie! Dzisiaj kolejna recenzja produktu, które nie mogło obejść się bez sprawdzenia. Są to pianki bezglutenowe, bez dodatku cukru! Pianki zakupiłam w Auchan za 2,49 zł. Cena jak dla mnie zachęcająca biorąc pod uwagę, że jest to produkt z serii tych lepszych zamienników. 
                           W opakowaniu znajdziemy 50g produktu, a w tym:
Węglowodany: 40g
⭐ Tłuszcze: <2,5g
⭐ Białko: <0,25g
107 Kcal


                          Produkt znalazłam na półce ze zdrową żywnością, jednak czy tak naprawdę można go do tej strefy zaliczyć? Moim zdaniem i tak i nie. A dlaczego? Już tłumaczę. Tak, produkt nie ma zawartości cukru, jest bezglutenowy, jednak te dobrze znane nam formy pianek również są bezglutenowe gdyż nie zawierają mąki pszennej. Trzeba również dodać, że recenzowane pianki mają zawartość słodzików - syrop maltitolowy oraz izomalt, a tego rodzaju słodziki (jak już wiemy z wcześniejszych postów) mogą powodować większą chęć na słodkie. W składzie również znajdziemy barwnik E162 (oczywiście takie substancje nie są potrzebne naszemu organizmowi). Dlatego pod tym względem nie zaliczałabym tego produktu do słodyczy zdrowych. Pianki nie zawierają syropu glukozowego, glukozowo - fruktozowego co moim zdaniem jest zaletą. 


                           Co do smaku, moim zdaniem pianki są mniej intensywne od innych dobrze nam znanych pianek. Jak i również są mniej rozciągliwe. Są słodkie, ale nie za bardzo, dlatego nie czuję po zjedzeniu porcji przejedzenia i przesłodzenia jak to zazwyczaj bywało. Właśnie te ostatnie cechy sprawiają, że chętnie wracam do zjedzenia tego rodzaju pianek. Jest to idealny dodatek do kakao, gorącej czekolady czy deserów. 
                            Moja ocena: 8/10
Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić

   

                       





Czynności, które sprawiają, że odchudzanie przynosi Ci rozczarowanie!

Czynności, które sprawiają, że odchudzanie przynosi Ci rozczarowanie!

                   Hej hej! Pora obudzić się z tego transu ciągłego sprawdzania swojej sylwetki! A o czym tu mowa? Mowa tutaj o pewnych czynnościach, które sprawiają, że twoje sukcesy, w twojej głowie znowu nie są wystarczające. Przede wszystkim podczas odchudzania powinnaś/powinieneś zmienić nastawienie z "muszę schudnąć tyle i tyle w tydzień bo inaczej będzie źle" na "będę odżywiać się zdrowo, nie będę zakazywać sobie potraw, które lubię i sprawdzę w odpowiednim momencie jakie są efekty". Dlaczego piszę, że w odpowiednim momencie? Ponieważ, jeżeli codziennie będziemy monitorowali przypuśćmy swoją wagę to na pewno doświadczymy wielokrotnego rozczarowania. Nasza waga z godziny na godzinę, z dnia na dzień może się różnić od siebie przypuśćmy przez to, że więcej zjedliśmy w poprzednim dniu (jeżeli chodzi o poranne ważenie), wypiliśmy dużo wody w ciągu dnia, jesteśmy przed krwawieniem menstruacyjnym, powodów jest naprawdę bardzo wiele! Najczęściej poleca się mierzyć, nie ważyć, choć to również powinno wykonywać się z umiarem. Kobiety powinny przyjąć zasadę ważenia się zawsze po miesiączce.


                  Kolejną czynnością, która sprawia, że nasze odchudzanie nie jest dla nas wystarczająco dobre to przeglądanie się w lustrze (pod aspektem sprawdzania swoich efektów) np. zaraz po posiłku czy wieczorem. Wiadomo, to co zjedliśmy jest w naszym żołądku, a co za tym idzie? Nasza sylwetka nie będzie wyglądała tak idealnie jak na okładce jakiegoś magazynu. To, że ludzie przygotowują się do zdjęć aby ich sylwetka była w idealnym stanie nie znaczy, że zawsze tak jest! Po prostu ludzie na zdjęciach nie pokazują zazwyczaj rzeczywistości.
                   Nie porównuj się do idealnych sylwetek! Każdy człowiek jest inny, to że ktoś ma sześciopak na brzuchu nie znaczy, że odżywia się zdrowo. Często takie osoby, które mają przez cały czas taki efekt używają pewnych wspomagaczy, jednak nie mówię, że zawsze tak jest. Jednak zdjęcia to tylko jedna chwila i jeden kadr. Całokształt może bardzo odbiegać od rzeczywistości.
                    Ciesz się z małych sukcesów! To, że w tym tygodniu pozwoliłaś/eś sobie na uleganie kalorycznym pokusom nie znaczy, że twoje odchudzanie poszło na marne! Skup się na procesie, a nie na jednym etapie.
                     Każdy wie, że na świętach często nie ograniczamy się z konsumpcją ulubionych potraw. Jeżeli już sporo zjedliśmy to nie panikujmy. Często osoby, które podjęły się odchudzania w tym czasie mają wyrzuty sumienia, ważą się i są niezadowolone ze swojej sylwetki. Ważne jest jak podchodzimy do całokształtu naszego procesu zmiany odżywiania. Nie obwiniajmy się, a raczej skupmy się na tym co będzie później. Co można naprawić, a co zmienić? Słuchajmy swojego organizmu.
  Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić

     

                       





FIT NUTELLA #2

FIT NUTELLA #2

             Hej, hej! Wiem, że przepis na zdrową i smaczną nutellę już był na moim blogu, jednak takiej wersji jeszcze tutaj nie było! Dzisiaj totalne odzwierciedlenie sklepowej wersji i to tylko z czterech składników! 

Składniki:

150g pasty daktylowej lub zmiksowanych namoczonych wcześniej w wodzie daktyli
200g jogurtu greckiego
15g kakao
30g orzechów arachidowych lub laskowych (najlepiej w formie posypki na ciasto)


Przygotowanie:

Co do przygotowania to muszę stwierdzić, że jest banalnie proste! Wystarczy zblendować wszystkie wymienione wyżej składniki. 


Makro (porcja 20g):

⭐ Węglowodany: 5g
⭐ Tłuszcze: 1,8g
⭐ Białko: 0,35g
38 Kcal

Dlaczego aplikacje do obliczania kalorii nie są takie idealne?

Dlaczego aplikacje do obliczania kalorii nie są takie idealne?

         

     No właśnie? Dlaczego aplikacje do obliczania kalorii nie są takie idealne? Wydawałoby się, że aplikacje te przyczynią się do lepszej świadomości wobec wartości odżywczych naszego jedzenia. Nie mówię, że tak nie jest, jednak mają one w sobie pewne nieodpowiednie cechy, przez co są dla mnie zdyskwalifikowane w codziennym użytkowaniu. Sama w pewnym momencie używałam takich aplikacji, na szczęście trafiłam na ludzi, którzy również uświadomili mi te błędy. Tak, aplikacje te pozwalają na kontrolowanie spożywanych kalorii. Jednak czy stała kontrola nie spowoduje, że zaczniemy traktować jedzenia jak liczby? Czy stała kontrola nie spowoduje, że w końcu zerwiemy "smycz" i będziemy jeść bez opamiętania? Nie mówię, że każdy kto używa takich aplikacji spotka się z takimi skutkami, jednak jest duże prawdopodobieństwo takiego finału. Nie jest to główny aspekt, który powoduje moją niechęć do stosowania przytoczonych aplikacji. Główną cechą, która jednak moim zdaniem nie powinna mieć miejsca jest to, że często takie aplikacje nie uwzględniają w swoich obliczeniach różnicy pomiędzy białkiem zwierzęcym, a roślinnym. Białko jest dodawane razem mimo różnicy w swoich wartościach. Nie można zapominać, że to właśnie białko zwierzęce jest głównym budulcem naszych mięśni i to ono jest pełnowartościowe dla naszego organizmu. Zależnie od celu, który chcemy osiągnąć przez trening musimy uwzględnić konkretną wartość białka zwierzęcego. Nie ma opcji, aby mięsień zwiększył swoją liczbę sarkomerów już w istniejącej komórce mięśniowej (łatwiej mówiąc, zwiększył swoją wizualną objętość) bez odpowiedniej ilości białka zwierzęcego. I to właśnie dlatego, że aplikacje nie uwzględniają odpowiednio tego makroskładnika są dla mnie przekreślone. Używając pewnej aplikacji (nie będę przytaczała nazwy, aby nie powodować zbędnego konfliktu) myślałam, że utrzymanie dużej ilości białka w codziennym jadłospisie nie jest takie trudne, nie wiedziałam dlaczego ludzie tak na to narzekają. Teraz na szczęście jestem świadoma pewnych zależności i w tym momencie mogę również was o tym uświadomić. 

               Kto śledzi dłużej mojego bloga wie, że ja również stosuje się do pewnych wartości, które powodują konkretne osiągnięcia w budowaniu mojej sylwetki. Jednak nie jest to taka 100% kontrola jaką sobie wyobrażacie. Po pierwsze, mam już ustaloną liczbę makroskładników i każdy mój posiłek wynosi tyle samo kalorii, co powoduje, że nie muszę wpisywać wszystkiego do notesu i tego monitorować. Po latach stosowania takiego systemu jest to naprawdę proste, jeżeli zna się wartości odżywcze pewnych produktów. Nie ukrywam, że również  czasami znajdują się momenty w których nie stosuje się do wytycznych i nie jest to dla mnie czymś strasznym. 80% diety oraz 20% luzu jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem.
                Wracając do aplikacji. Nie pozwólcie odebrać sobie radości z jedzenia, bo to również jest ważne, a także z pewnością smaczne! 

Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić

       

                       





Serum do włosów L'OREAL - TuKama Testuje #39

Serum do włosów L'OREAL - TuKama Testuje #39


                No witam Was w ten niedzielny poranek! Dzisiaj przyszedł czas na przedstawienie wam mojej opinii na temat testowanego przeze mnie kosmetyku od L'OREAL, a dokładnie serum - L'oreal Source Essentielle Nourishing Oil.  Recenzowane serum o wielkości 70 ml możecie zakupić w okolicach 60 zł (na fryzomania.pl jest na niego właśnie przecena z 95,45 zł na 62,04 zł.). Jednak czy cena tego produktu jest adekwatna do jego jakości? To właśnie sprawdziłam! 

               Producent oferował nam uzyskanie blasku oraz odżywienia za pomocą kuracji otóż tym kosmetykiem. Zapewnił, że serum idealnie sprawdza się dla osób zmagających się z suchością oraz łamliwością swoich włosów. Muszę zaznaczyć, że serum ma w sobie zawartość jaśminu, lawendy, oleju kokosowego, oleju z pestek słonecznika, mieszankę kwasów tłuszczowych z kokosa. No to tyle z formalności. Przejdźmy jednak do sprawdzonych faktów, a nie obietnic. 
             


          Po otworzeniu opakowania pierwsze co poczułam to intensywny zapach lawendy. Nie mogłabym zapomnieć o oryginalnej zawartości pływającej w olejku roślinie. Naprawdę interesujący widok. Olejek aplikuje się za pomocą praktycznej pompki co znakomicie ułatwia korzystanie z produktu. Ja codziennie rano aplikowałam produkt, by troszeczkę odżywić swoje włosy, bo jednak nie ukrywam, że zmagam się z dolegliwościami o których pisze producent. Wybierając ten produkt miałam nadzieję, że w końcu moje problemy z suchością włosów znikną. Niestety, ale nawilżenie i odżywienie uzyskuje dzięki temu olejkowi jednak nie na długo. Efekt utrzymuje się kilka godzin po zaaplikowaniu. Chciałam jednak, aby ten kosmetyk naprawił choć trochę moje zniszczenia, a nie tylko "załatał dziurę" i to na chwilę. Muszę również zaznaczyć, że na moje włosy musiałam użyć o wiele więcej kropel produktu niż zalecał producent (jednak kosmetyk starcza na kilka miesięcy stosowania). Po zalecanych 6 kroplach nie widziałam zadowalającego efektu.  

                

                   Co do plusów ze stosowania serum mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona, ponieważ kosmetyk nie powoduje zbytniego efektu przetłuszczenia włosów, a jednak nadaje blask i nawilżenie. Niestety długie stosowanie serum obciąża włosy. Czułam, że po 2 tygodniach stosowania moje włosy potrzebują odpoczynku. 
                  Mimo niektórych niedoskonałości kosmetyku uważam, że serum te jest przydatne, aby odświeżyć włosy przed wyjściem. Nie stosowałabym go bardzo często, jednak w małych odstępach czasu jak najbardziej. Podoba mi się to, że za pomocą kilku kropli mogę mieć odpowiednio nawilżone i mniej przesuszone włosy. Na pewno taki efekt jest o wiele lepszy niż mało wyraźne kosmyki włosów. Po zastosowaniu serum czuję, że włosy są zadbane i odświeżone. Czy zakupiłabym ten produkt raz jeszcze? Odpowiedź brzmi - tak!

przed zastosowaniem
po zastosowaniu




















Moja ocena: 7/10

                Jeżeli chciałabyś również przetestować recenzowany przeze mnie kosmetyk bądź inny w korzystnej cenie zapraszam Cię na stronę: www.fryzomania.pl

Do następnego!
Ciaoo, TuKama

Dziękuję fryzomania.pl za możliwość zrealizowania nowej recenzji. 
Link do recenzowanego produktu: kliknij by przejść do produktu


kliknij by przejść do strony


Będę wdzięczna jeżeli:
Zaobserwujesz mojego bloga:
 Zaobserwujesz Insta:



Lajkniesz Fanpage:

Kliknij by polubić

       

                       





Copyright © 2014 Zdrowo i Prawidlowo , Blogger